środa, 6 lipca 2016

"Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes

    Nie mam pojęcia jak rozpocząć tę recenzję. Po skończeniu książki leżałam jeszcze chwilę pod kocem, wpatrując się w okładkę i kartkując strony. Żeby zająć czymś głowę, pozbyć się uczucia książkowego kaca, odkurzyłam pokój, włączyłam laptopa i poszłam zjeść obiad, a potem jeszcze połowę batonika. Teraz rozsiadłam się wygodnie, odpaliłam muzykę i wciąż nie wiem jak zacząć. 
   Rzadko, naprawdę rzadko sięgam po tego typu powieści (chociaż ostatnio staram się rozszerzać tematykę tego, co czytam) i to trochę przygnębiające. Ta książka jest przygnębiająca. Jej treść. Jej początek i jej zakończenie. Każdy jej akapit jest przygnębiający, kiedy ma się przeczucie, co stanie się na koniec. Ta książka, to zawodowy łamacz serc.   


 

Tytuł.: Zanim się pojawiłeś
Tytuł oryginalny.: Me before you
Autor.: Jojo Moyes
Ilość stron.: 382
Tłumaczenie.:  Dominika Cieśla-Szymańska
Wydawnictwo.: Świat Książki
Data wydania.: 27 kwietnia 2016
Kategoria.: Romans, powieść obyczajowa 


   
 ,,Co robisz, jeśli chcesz uszczęśliwić osobę, którą kochasz, ale wiesz, że to złamie twoje serce?"

   Fabuła książki skupia się na dwóch postaciach - Will'a Traynor'a, który na wskutek wypadku motocyklowego i paraliżu kręgosłupa utracił swoje dawne, pełne przygód życie oraz Lou Clark, dwudziestosześcioletniej kobiety, trwającej w swoim spokojnym, poukładanym świecie. Ich losy krzyżują się, kiedy Louisa traci pracę i zatrudnia się jako opiekunka Willa. Jej umowa o pracę jest na okres sześciu miesięcy. Od momentu jej zawarcia rozpoczyna się odliczanie dni pełnych walki, cierpienia, łez i szczerego szczęścia. 

 - To było - powiedziałam mu - najlepsze pół roku w moim życiu.
Milczeliśmy długo.
- To zabawne Clark, ale w moim też.


    Cała powieść jest napisana narracją pierwszoosobową, a większość rozdziałów to punkt widzenia Lou. Towarzyszymy jej w życiu codziennym - widzimy (moim zdaniem nieco zbzikowaną) rodzinę, jej chłopaka, który poświęca każdą wolną chwilę na ćwiczenia, bieganie, jazdę na rowerze oraz pracę, polegającą na zajmowaniu się Will'em. Poznajemy Will'a jako bogatego, stanowczego i pełnego temperamentu chama, tęskniącego za swoim dawnym ja, wpinającym się na Kilimandżaro. Ich stosunki są niezwykle chłodne, jednak po pewnym czasie rozgadana, pełna ciepła Lou zaskarbia sobie jego przyjaźń. 
 ,,Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da."
 
   Nie jest to książka napisana wybitnym, pełnym gracji językiem, a jej proste zdania są miejscami nieco irytujące. Mimo to cała historia zasługuje na miano pięknej, niezwykle wzruszającej, wywołującej w człowieku nadzieję i wiarę na lepszą przyszłość dla bohaterów. Czyta się ją niezwykle lekko, momentami nie stroniąc od lekkiego uśmiechu. Na mnie wywarła duże wrażenie, chociaż, jak już wspomniałam wcześniej, nie gustuję w tego typu powieściach. Wszyscy dookoła powtarzali mi, żebym przygotowała sobie chusteczki, lecz mimo tego nie płakałam. Czułam to nieprzyjemne szczypanie w oczach, ucisk w klatce piersiowej, myślowy zastój i pytanie po co w ogóle to czytałam?, a to u mnie znaczy więcej niż morze wylanych łez. 
   Polecam na długie, letnie wieczory albo wypad na plażę i czytanie wśród wzburzonych fal. 

 ,,Kiedy wpada się po uszy w zupełnie nowe życie - albo zostaje się wepchniętym do cudzego, tak, że równie dobrze można by stać, przyciskając twarz do okna mieszkania tego człowieka - człowiek musi się na nowo zastanowić nad tym, kim jest. Albo jak widzą go inni."

   Ponadto zawsze podczas czytania  włączam moje kochane Spotify i wybrałam piosenki, które, według mnie, nadają się do danej książki. W tym wypadku ta niesamowicie wpasowała się w klimat.:





   Trzymajcie się cieplutko, cieszcie wakacjami i żyjcie. 🐈
   ~ S.



P.S. Napisanie tego tekstu zajęło mi prawie godzinę, a jest tak beznadziejny, jak bagietki z nutellą i musztardą. Może zamiast recenzować książki, to powinnam zająć się wymyślaniem dziwnych typów kanapek, których nikt by nie zjadł?

14 komentarzy:

  1. uwielbiam książkę, kocham film i nienawidzę autorki za całe moje cierpienie </3

    OdpowiedzUsuń
  2. czyli wzruszająca historia...
    P.S. Piszesz extra recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio wszędzie pełno recenzji tej książki :). Zapowiada się bardzo ciekawie, jednak zanim ją przeczytam to najpierw zaczekam aż opadną te wszystkie zachwyty i podejdę do niej z dystansem :)
    Pozdrawiam
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nawet nie spodziewałam się, że książka tego typu mi się spodoba. A tu proszę. Naprawdę piękna historia.
    Pozdrawiam :)
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz to na pewno muszę zaopatrzyć sie w tę powieść. Przeczytam dwie recenzję i obie pochlebne!

    OdpowiedzUsuń
  6. zacznę od filmu, jeśli mi się spodoba, wtedy sięgnę po książkę. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj no weź nie przesadzaj z tą beznadzieją, naprawdę fajnie Ci to wyszło i czyta się przyjemnie także proszę mi tutaj się nie załamywać!
    Zanim się pojawiłeś oczywiście znajduje się już troszkę na mojej liście do przeczytania, ale szczerze mówiąc nie wiem kiedy się za nią zabiorę. Muszę się troszkę nastroić do tej historii.

    Pozdrawiam
    http://zapachstron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudna ksiązka, wzruszająca. Za to film mistrzostwo

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze, jaki śliczny blog, aż miło odwiedzić <3
    Ja skończyłam czytac nad ranem, więc nie mogłam odkurzać, pozostało mi tylko wytrwać do rana w towarzystwie smutku. Świetna książka, ale nie rozumiem po co Moyes napisała kontynuację...

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
    doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to strasznie miłe :)
      Dokładnie, ta kontynuacja wydaje mi się całkowicie niepotrzebna. Zakończenie w "Zanim się pojawiłeś" jest satysfakcjonujące i nie wydaje mi się, żebym sięgnęła po kolejną część

      Usuń
    2. Też chyba sobie ją odpuszczę. Wydaje mi się, że po sukcesie zarówno książki, jak i ekranizacji Zanim się pojawiłeś Moyes chciała pójść za ciosem, w końcu jest teraz BOOM na tę książkę, więc druga część powinna mieć wzięcie (teoretycznie). Na tej samej zaadzie wyszła właśnie Osma część Harrego Pottera.. . Coś strasznego ;<

      Usuń
  10. Mnie jakoś nie wzruszyła, nie mam pojęcia, dlaczego. A tu cię zaskoczę, bo dla mnie najlepszą rzeczą w "Zanim się pojawiłeś" był właśnie styl Jojo Moyes, jej prostota i lekkość pisania :) Chętnie sięgnę po drugi tom, ale już z mniejszym entuzjazmem.
    Buziaki i obserwuję, kochana! ♥
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam tę książkę w planach:)

    OdpowiedzUsuń
  12. W ciągu chwili "Zanim się pojawiłeś" stała się jedną z moich ukochanych powieści. I już marzę o tym, by przeczytać wszystkie książki Moyes :D

    OdpowiedzUsuń

Żałował tylko, że nie potrafił wymyślić jakichś poruszających ostatnich słów. „Pierdolę was wszystkich” raczej nie zapewni mu miejsca w kronikach.
~ George R. R. Martin